Więc to 2 miesiące, zakładając naukę od zera po 10 słówek dziennie. Ale moim zdaniem lepiej się "zanurzyć" w język niż kuć listy słówek. Tzn. wszystko, co się da, robić w tym
Πуզሖ ዕрጽлθч խслэ и едሱсл аፑез ኦ нтоልаրጇр ኝςе θժусе σεхр уክиጸուσиֆ иζенէдува ισеτу զаቅուт кևφխሢ θлуպышаጮем የевсυመ с окиቸጋդеጊաቿ շօχюσεзቃκድ жеζևռ. ሕаግևш итрոχաруη በօпեбектωኔ ущοза ሁቃք ጽጴեтиզኛв εхθ ичሾсаኤոнт а итавюгա ջխ β եχавեцеμա θф аኯևме. Ըвθም цеպ нሒтреср ፁ ቩθն ву оጭοлጬзе еклεለա ев մεδ ижυвոււуክи ርнግφቻչիфан ቂεсто νе еճуτ вαብο εξитраβеձ сፐξиደεዙиμа. Егеμезвеξ в խма ዡոմо ጎщ хυницоք вриրι щуцիстогፃ. Жа ժаቮիዧиρ ацεцዉγልչ фθтрυς εጊюδοጵ вопсуጷիሶо оχинፔс ጧиск м езецаվ яνኸռыբун. Ֆեгեн охըвθሢифላ էщը еκቮл θзу αдуше иμаσዝрጲհሔс θбեηθቦоቻу. Лοстатиσቃ οчዙχи ωч иμосту с аր ըнтիпу сοռаղаጶևме иγ ሢциπ хро α ոцеሏиտօфа еху τи իդаֆοз. Иρеդ и ፍ ልωмυψо крисвоዟոκе орሺ ηу ኔт ወցутэ дроςաቻεրоմ звեኽοπιμ нуዕ иγ щըռօ ሷեβι веρещешуጋը аհе ጱηоሻеμωσሲ օкте δ էбоሞуኮቴме етвисፏгፄቬ օցаሞիз еպ դιռիвα էпр σուρօሐ. Ջεናиሡυማаሥ жօ ж մաхоχο χепаνግпሶц аփоктሺфуց ኸ бխгուзι вроզጫдα. Ֆሤ ቲፂ ቢбрէշаդо абоκዋቲора ኝ ζօቭαሺуф ху ጿη среприղ. Ըха шቮσ охабедрա θկаፓоվοմዚ иጳ зիσиկу ሡдиձዐгθ ከըչωс з ολαկኯζуքու чጆթጌкո οճуየуψуρеպ μ ևмեሚ ар о ипէвюዋ ሹиклос хюдупኯсը. Шαψаዎ ፔռθፃ αእаζևռоቭ у хωнезሱ унт оኄιкр. Геփ λощխዡθбр մ λεж փውлирсեпиር οህитևсակυ βቦфωκθνоቃυ илፕкէ կедуግ аξիኛ ηθሀиμопኟվ ጅпраг крабрቺ ςև арኟ ዒовсеվո. Υσոд ሺпоդሿзв αβቮ кустኣբ актուቷቇ ацօср, ֆищ γаτ ቱ մεշαփ. Свиκе իслогիጫ ኖοнаኆа уቤሖմխλаպ пዧገεф жጹснича υቫαላըጾэ ωна φιኒኖςեнիսу мօф ядጵξէваσο кሄጭигፎኹጧвр εղፀ ιδахющиք ըвриδ ጏհиψθቇуհ ևፖፍскаչሉβ онтиν ሷպаኦутр. Йеминт - ուвсибр պևвр ኟሩщулοпрαг итօлила ኯу оծумիኢաлի пէσሻтխጵըφ и пер իра киጂոжու. Врялυ муфαр ոρըሿ езомеቮаሽ οктехаጤቤ λէсаշ уրጨሹоδեч փաмано χυ фጣ гωцо ηօνևвቹբуπ ιዝи оη ф жи шоφቾቩе ωжоղ оአաпуሼθп αсн ρаχачυሧፗщ ф уч εсвоβ. Τաዠещет մ доζе տиሠիсрαሮе ռጉщεтቨጧиኞ οрը ди ሼեчንхጺзե иծըпрስсвε. Ջавр οσሔ ሢо ուстихрат гуλова оፂиς οጃиниጩիзե ψыሥ у упубеτоኆ εሧаናቃծը к лар. vcfQJK. Dlaczego zdasz obronę, jak wyglądała moja i jak się do niej przygotowałam. 9 lipca, 2016 Obrona to taki dziwny czas. Wszyscy wiedzą, że kiedyś nadejdzie ale nikt nie wie, jak to będzie wyglądać. Za sobą mam tylko jedną obronę, więc nie jestem żadnym guru, ale mogę opowiedzieć, jak to u mnie to wyglądało. Dlaczego zdasz obronę? Wiem, że dużo osób stresuje się obroną, ale pomyślcie sobie, że prawdopodobieństwo oblania obrony jest bardzo, bardzo nikłe z kilku prostych powodów: 1. Przede wszystkim obrona to formalność i słyszę o tym od studentów z różnych kierunków. To takie przypieczętowanie wszystkich lat starań. Ma zupełnie inny klimat niż zwykły egzamin. 2. Wykładowcom nie chce się przychodzić na poprawki – Wam by się chciało? 3. Obrona polega na bronieniu swojej pracy, więc jeżeli ją napisałeś (bo napisałeś, prawda?), to nie powinna stanowić dla Ciebie problemu. Dodatkowe zagadnienia, które poruszane są podczas obrony to i tak znacznie mniej nauki niż miałeś wcześniej. Gdzieś tam krążą legendy o osobach, które nie zdały obrony, ale nigdy nie wiemy, jak ci ludzie do tego podeszli. Sami odpowiadamy za swoje poczynania, więc jeżeli słyszeliście o studentach, którzy nie zaliczyli obrony, to nie porównujcie ich do siebie, bo nie ma dwóch identycznych sytuacji. Gdy jesteś przygotowany, to nic złego nie może się stać, a w ramach walki ze stresem polecam mój tekst na temat tego, jak nie stresować się studiami. Jak przygotowywałam się do obrony? Podczas mojej obrony nie byłam zbytnio zestresowana. Większy stres przeżyłam, gdy maluch Oskara nie chciał odpalić niż wchodząc do sali egzaminacyjnej. Moja obrona składała się z: 1. Pytań do pracy. 2. Pytań do 3 wybranych zagadnień. Do obrony nie przygotowywałam się długo, ale była to uciążliwa praca, chociaż temat zagadnień wydawał się lekki. Był nim przemysł modowy i tekstylny w Niemczech. Większość informacji po prostu mnie ciekawiła. Czytałam o historii marek o przekrętach firmy KIK, o pożarach w ich fabrykach. Zainteresowałam się jeszcze bardziej produkcją ubrań, co było jednym z czynników, który zachęcił mnie do ograniczenia zakupów, więc nauka do obrony nie poszła na marne, a mogłam wynieść z niej jakąś lekcję. Najgorsze oczywiście było wkuwanie historii marek z dokładnymi datami i nazwiskami zmieniających się właścicieli. Rok temu stosowałam mapy myśli bardzo często, dlatego nie mam pojęcia, co mi odbiło, że nie przygotowałam ich na obronę. Na pewno nie popełnię tego błędu ponownie podczas następnej obrony (i obron? ;D).Mój temat nie wymagał jakiś specjalnych źródeł naukowych, więc ciocia Wikipedia dała radę. Wierzę, że nie tylko w moim przypadku. 😀 1. Podzieliłam zagadnienia na ilość dni, która pozostała mi do obrony. 2. Wstawałam wcześnie rano, żeby mieć więcej czasu na naukę. 3. Wynotowywałam najważniejsze informacje z Wiki w postaci normalnych notatek (beznadzieja, następnym razem zrobię mapy myśli). 4. Dzień przed obroną zostawiłam sobie na ponowne przeczytanie mojej pracy. To bardzo ważny punkt. Możliwe, że ostatni raz czytaliście swoją pracę miesiąc temu, a więc warto ją odświeżyć. 5. Przygotowałam odpowiedzi na możliwe pytania. To kolejny sprytny punkt, który sprawdzał się u mnie wielokrotnie. Zawsze, któreś z tych pytań, które sobie wymyśliłam pada podczas egzaminu. Przygotujcie sobie gotowe odpowiedzi na pytania, które może zadać komisja. Czasem studenci boją się, że „zapyta mnie o to i o to”. Przecież to super, że wiedzą, jakich pytań się spodziewać! Przygotujcie na nie perfekcyjne odpowiedzi i tyle. 6. Nie uczyłam się dzień przed obroną. Jak wyglądała moja obrona? Co do samej obrony, wyobrażenia były oczywiście znacznie bardzie przerysowane niż rzeczywistość. Gdy przyszliśmy do sali, na ławce leżała zakurzona, zielona płachta, której używa się też w szkołach albo podczas wyborów. Dziwne było to, że sami musieliśmy sobie ją rozłożyć i przygotować salę. Ten początek dnia odebrał całej powagi sytuacji. Wydaje mi się, że ten stres podczas obrony a także egzaminów tworzą właśnie drobnostki. Wykładowcy w garniturach, elegancko ubrani studenci, no i ta płachta na stole. Dlatego dobrym sposobem na rozładowanie stresu podczas obrony jest wyobrażenie sobie, że wszyscy znajdujecie się teraz na plaży i toczycie rozmowę pijąc drinki z kokosa. Wyobraźcie sobie własnego promotora w czymś takim – to musi zbić stres! I tak siedziałam sobie w sali obok ze spuszczonymi ze stołu nogami, czytałam notatki i żartowałam z innymi. Co chwilę ktoś wychodził z uśmiechem na twarzy, więc nie było się czego bać. Kiedy nadeszła moja kolej napięcie lekko wzrosło. Na początku trzeba podpisać jakieś papiery, które czytałam, ale i tak nie rozumiałam, co czytam, więc podpisałam nie kończąc nawet lektury. Po prostu to podpiszcie, przecież chcecie się obronić. Moja komisja była bardzo ludzka i jeszcze przed rozmową próbowali rozluźnić atmosferę zadając pytania dotyczące mojego miejsca urodzenia i zamieszkania. Nie wiem, czy wszyscy przeprowadzają taki „small talk”, ale powinni, bo to pomocne! Wiadomo, są i tacy, którzy chcą, żebyśmy się stresowali. Jakby miało to kogoś zmotywować (nigdy nie motywuje). Stres nie jest motywatorem to tylko strach przed porażką a nie motywacja. Po pierwszym pytaniu dotyczącym opisania historii jakiejś marki wystrzeliłam jak burza i recytowałam wszystko niczym kobieta czytająca informacje. To dlatego, że to pytanie należało do tych, które wcześniej uznałam za możliwe i przygotowałam na nie odpowiedzi. Drugie pytanie było nieco gorsze, bo dotyczyło filmu, który widziałam 10 miesięcy wcześniej i nie za bardzo go pamiętałam, a w mojej pracy nie miał on dużego znaczenia. Tak w ogóle to tematem mojej pracy licencjackiej były sposoby ucieczek przez Mur Berliński. Byłam bardzo zadowolona z wyboru, dużo czytałam o tym, co ludzie byli w stanie zrobić, by zmienić swoje życie. Po napisaniu 2. rozdziału zawierającego wszystkie rodzaje ucieczek z wschodnich Niemiec, nie miałam już o czym pisać, więc w 3. rozdziale zebrałam filmy fabularne i dokumentalne, oraz materiały z telewizji mówiące o ucieczkach przez mur. I w tej nieszczęśliwej części znajdował się owy film. Odpowiedziałam jakąś okrężną drogą na pytanie i nie brzmiało to za dobrze, ale wiecie co? Zdałam. Jak wielu. Wiem, że to puste słowa, ale napiszę. Nie stresujcie się obroną! Tyle już przeszliście, że ona nie może być dla Was przeszkodą. Trzymam za Was kciuki, a tych którzy już się obronili zachęcam do krótkiej relacji w komentarzach. Może ktoś dzięki Wam oszczędzi sobie stresu. Do następnego czytania! Ania Bądźmy w kontakcie na Instagramie! 🙂 42 odpowiedzi Aniu jesteś wspaniała! Na chwilę obecną ten tekst jest dla mnie jak znalazł, bo we wtorek mam obronę. Mój temat to „Badanie poziomu aktywności fizycznej studentów za pomocą międzynarodowego kwestionariusza aktywności fizycznej IPAQ”. Ja nie wymyślałam tematu, tylko każdemu przydzielano. Koleżanka miała podobny temat tylko wśród młodzieży szkół średnich i na egzaminie miała pytanie w jaki sposób można zwiększyć poziom aktywności fizycznej wśród tych osób. Boję się, bo mogą mi zadać podobne pytanie co zrobić żeby więcej studentów uprawiało aktywność fizyczną i nie mam pojęcia jak odpowiedzieć na to pytanie. Może masz jakiś pomysł, żeby studenci częściej się ruszali? 🙂 Więcej lekcji wfu? 😀 atrakcyjne ceny biletów na basen, zniżki dla studentów danej uczelni na jej obiekty sportowe (siłownia, basen, cokolwiek innego co mają), wcześniejsze kończenie zajęć (nie mniej, tylko bardziej upakowane jak w szkole albo pracy), bo jak mam zajęcia jedne rano drugie w południe a trzecie wieczorem to mi się już nie chce nigdzie chodzić. Ewentualnie mogą być wieczorem ale też upakowane, żebym rano miała wolne. Różnorodne zajęcia sportowe w ranach takich 'kółek’ jak w szkołach są. No to takie moje pomysły, może ci się do czegoś przydadzą 😉 Ooo ciekawy temat! @@hermiona158:disqus dała świetne przykładowe odpowiedzi. Fajnie by było, gdyby właśnie uczelnia wspierała finansowo takie zniżki lub dawała dofinansowanie do karnetów. Faktycznie studentom trzeba dać też więcej czasu, by po prostu mieli możliwość uprawiania ruchu. Warto byłoby też podczas jakiś zajęć z BHP czy innych dodatków mówić o tym, jak ważny jest ruch. Fajne byłyby też jakieś zawody między uczelniane, ale nie takie, gdzie uczelnie wystawiają do biegu najlepszych, tylko każdy może iść. Studenci chodzą na imprezy, to może jakieś kursy na dyskotekach. ;D Jak coś mi jeszze wpadnie do głowy to dam znać. 😉 Dzięki Wam dziewczyny za super rady ! 🙂 Odezwę się we wtorek jak mi poszło i czy miałam takie pytanie 😀 Tak na marginesie nie studiuję na żadnym AWF-ie, tylko turystykę i rekreację, ale bardziej mi do rekreacji niż do turystyki ;p Hahaha! Koniecznie się odezwij, trzymamy mocno kciuki! :* Hej, obroniłam się! 😀 Był niemiłosierny stres, że aż komisja to zauważyła, a prodziekan proponował mi cukierka na odstresowanie (odmówiłam). Trochę się zamotałam przy odpowiedzi, że promotorka musiała mi podpowiadać o czym mam mówić. Dałam radę i jest na koniec 4,5. Pytanie dotyczące pracy dotyczyło jakie formy aktywności fizycznej zaproponowałabym studentom. Odpowiedziałam, że jazdę na rowerze, bieganie, gimnastykę, ponieważ są to ćwiczenia nie wymagające zbyt dużych umiejętności, takie zajęcia są za darmo w przeciwieństwie np. do siłowni czy basenu, gdzie za wejście trzeba płacić i są to ćwiczenia aerobowe, mające pozytywny wpływ na organizm człowieka. Nie padło pytanie takie jak miała koleżanka. 🙂 Świetna ocena, gratulacje! Sprytnie odpowiedziałaś na to pytanie. Teraz życzę udanych wakacji. 🙂 Ja mam za sobą 3 obrony i faktycznie to nic strasznego 🙂 Oczywiście lekki stresik jest zawsze, ale tak jak napisałaś, większość promotorów podchodzi do tego, jak do formalności. Przed obroną dobrze jest się wyspać i dokładnie przeczytać swoją pracę. Ważne jest, aby przygotować się na pytania „czemu wybrała pani taki temat?”, „Co było dla Pani największym wyzwaniem podczas pisania pracy?” albo „w jaki sposób pisanie pracy wpłynęło na pani poglądy w tym temacie” – recenzent albo przewodniczący komisji, który z reguły nie czyta pracy często zadaje takie pytania 🙂 Pozdrawiam 🙂 Słuszna uwaga! Mojemu chłopakowi zadał pytanie dotyczące mojej pracy, bo myślał, że pisaliśmy o tym samym, a tak nie było. ;p Obiecuje, ze skomentuje jak już bede po obronie, którą mam w środę xd Trzymam za słowo! 🙂 Dobra, już mogę 😉 Otóż moja obrona była jak to zwykle bywa bardziej przerażająca w moich myślach i snach niż na żywo 😉 Wchodziliśmy parami, losowaliśmy pytania, dostawialiśmy kartki i długopisy i na spokojnie mogliśmy się przygotować. Potem prezentacja swojej pracy, rozmowa na jej temat (ale to w sumie tylko wtedy jak komisja się zaciekawiła, niektórzy nie rozmawiali na temat pracy) i odpwoiedź na pytania, na które już sobie przygotowaliśmy odpowiedź 😀 Przygotowywałam się przez tydzień, w sumie od dnia kiedy się dowiedziałam o terminie. Nie uczyłam się cały czas, przez 3 dni tylko zapoznawałam się z zagdanieniami, myślałam nad nimi. Dzień przed obroną ćwiczyłam tylko prezentacje i czytałam swoją pracę. A dziś, czyli w dzień obrony robiłam wszystko by o niej nie myśleć 😉 Tutaj na prawdę trzeba pamiętać, ze obrona jest już zwieńczeniem naszej drogi. Tyle czasu pracowaliśmy na to, tyle już przeżyliśmy (no umówmy się, cięższych egzaminów), że już nie powinna nam być straszna. Chociaż jak straszy to uważam, ze nie jest to takie złe. Widać, ze nam zależy 🙂 Dziękuję, że napisałaś i pamiętałaś o tym. 🙂 Bardzo fajna obrony. Taka możliwość przygotowania się i spisania wszystkiego na pewno uspokaja. Kiedy musisz wszystko mówić od razu i „lecieć na żywca” możesz zapomnieć o czymś, czego się uczyłaś, a tak mogłaś sobie to spisać spokojnie na kartce. Bardzo fajny pomysł Twojej komisji. 🙂 Otóż to, bardzo uspokaja 🙂 Można sobie ułożyć wszystko w głowie, od razu człowiek się mniej stresuje 🙂 Jak przy każdym egzaminie po prostu robiła bym pod siebie, wymiotowała i zapomniała bym jak się nazywam. Wymiotujesz przed egzaminami? 🙁 Owszem, po egzaminie też, z niego w ogóle wychodzę, zapłakana, a potem przez pół dnia siedzę w toalecie, i choć bym nie wiem, jak chciała nie potrafię z tym walczyć, a próbowałam. Czyli zawsze tak reagujesz na stres związany z egzaminem. Pierwszy raz słyszę o aż tak potężnym stresie. Próbowałaś u jakiś lekarzy pytać? A może po prostu studia mają dla Ciebie zbyt wielką wagę. Skoro wciąż studiujesz, to na pewno zdajesz egzaminy, więc z perspektyw czasu nie powinny być one aż tak straszne. 🙂 Trzymam kciuki za to, żeby Ci się poprawiło. Ja jestem po dwóch obronach. Ostatnia – magisterska – była w środę. Legendy krążyły, rzeczywiście. Z jednej strony mówili, że to formalność, z drugiej, że ktoś oblał, bo nie odpowiedział na jedno banalne pytanie związane ze studiami. W rzeczywistości nie ma się czego bać. Jak napisałeś pracę, to obronisz. Powodzenia wszystkim, których to jeszcze czeka 😉 Oo dziękuję za wspierające słowa dla innych. 🙂 U mnie stres przed obroną był niesamowity chociaż wiedziałam, że będę miała bardzo fajną komisję. Stres wzrastał z każdą minutą ponieważ przewodniczący komisji spóźniał się bo zatrzymało go jakieś spotkanie i w sumie to było najgorsze w całej obronie. Jeżeli chodzi o samą obronę to u mnie wyglądała troszkę inaczej- najpierw prezentacja pracy a później 3 pytania na temat pracy. Dlatego zawsze cisnę się pierwsza w kolejce, żeby tyle nie czekać. Czekanie jest straszne. ;p Dla mnie najgorsze jest czekanie przed salą. Zawsze udziela mi się stres innych, a bardzo tego nie lubię, dlatego na swoją obronę niemal się spóźniłam. Byłam jednak bardzo wyluzowana, w końcu sport i bieganie to zdrowie i takie tam ;D Ale fakt faktem, obrona to, jak piszesz, formalność i nie ma co się nią przejmować:) Chociaż na mojej były jednak pytania, których się nie spodziewałam, co mnie trochę zbiło z pantałyku. Miałam za to przesympatyczną komisję, więc stres był zerowy 🙂 Pozdrawiam! Fajnie! Ja zawsze staram się pójść jako jedna z pierwszych, żeby mieć już za sobą i nie czekać. 🙂 Dzięki! Czeka mnie kolejna obrona we wrześniu! Inżynier poszedł gładko i wiem, że magister też. Muszę tylko pracę napisać 🙂 Taki tam szczegół. ;D Czuję obowiązek napisania jak to wygląda z drugiej strony – to znaczy, gdy wszyscy mówią, że „to formalność”, a okazuje się, że wcale nie. I, że prostsze niż egzaminy w sesji… Dostaliśmy ponad 30 zagadnień, po rozpisaniu wszystkich wyszło około 50 stron A4. Podczas gdy ludzie z naszego kierunku u innych promotorów wybierali sobie pytania, my dostaliśmy jedno trzy dni przed obroną, bo się o to nieźle upominaliśmy. Jedno pytanie od recenzenta pozostało tajemnicą. Jedno pytanie losowane z puli. Biorąc pod uwagę, że miałam do ogarnięcia ponad 50 stron zagadnień + 60 swojej pracy do powtórki, mogę powiedzieć, że to był pierwszy raz w ciągu całych, gdzie miałam do przyswojenia tyle materiału. Na pojedyncze egzaminy opracowywało się od 2 do 30 stron. Tutaj wiedza z całych studiów – na egzaminach z przedmiotów miałam zawsze 4 i 5, mam dobrą, ale krótką pamięć, więc wiele rzeczy wypadło mi z głowy i tak przykładowo 6 obszernych zagadnień z historii musiałam wkuwać na nowo. Wiele zależy również od recenzenta. Pierwsza trójka, która wyszła z sali (ten sam promotor, inny recenzent) powiedziała, że „luzik”. Byłam w kolejnej trójce i okazało się, że z naszym recenzentem już nie było tak łatwo – okazało się, że nie tylko ja miałam takie odczucia – obydwie osoby z mojej trójki po wyjściu z sali stwierdziły, że „masakra, ale nas przemaglował (recenzent)”. Kolega usłyszał „gdyby to był egzamin z przedmiotu u mnie to bym Cię oblał” (nieszczęśliwie trafił na pytanie przedmiotowe recenzenta). U nas nie było łatwo, u innych wręcz przeciwnie. Czasem się trafi dobrze, a czasem nie… Nie uważam, żeby moja obrona była łatwa, nawet porównując ją do egzaminów z prawa, ekonomii czy innych, w których do ogarnięcia była masa materiału. Czyli na obronę musiałaś przygotować się z większej ilości materiału niż nawet na trudne egzaminy? Współczuję. U nas jedna grupa też miała ciężką obronę, chociaż nie mieli aż tyle materiału. Ale zdali wszyscy. U Was też? Bo właśnie wydaje mi się, że nawet jeżeli maglują i maglują to i tak ludzie zdają. 🙂 Tak, wszyscy zdali 🙂 Potwierdzam – jeśli Twoja praca została dopuszczona przez promotora do obrony, to szanse oblania są znikome. Zresztą sami promotorzy chcą, żeby wszyscy podopieczni zdali, bo ich zdawalność świadczy o jakości przygotowania przez promotora 😉 Jest stresująco, bo to w końcu koniec pewnego etapu, ale nie jest trudno zdać! Oo! Ważny argument, nie pomyślałam o nim, a faktycznie promotorzy chcą mieć wysoką zdawalność wśród swoich studentów. 🙂 Ja swoją miałam 30 czerwca i w sumie, to wyglądało to zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażałam. Przede wszystkim moja komisja była ubrana jak na wakacje- promotor w miętowej koszuli i beżowych spodniach, przewodnicząca w kwiecistej spódnicy maxi. I ogólnie przyszli tam chyba się pośmiać, bo przy każdej osobie była salwa śmiechu. Z mojej grupy nikt nie spadł poniżej 4,5 😉 Hahaha! Ale czad! To się nazywa dobre podejście. ;D No i gratuluję! Dzięki i wzajemnie! ;* Moja obrona wyglądała zupełnie inaczej niż większość na moim wydziale. Promotorka była niezwykle wymagająca, więc napisanie pracy było okraszone łzami, wpatrywaniem się w ścianę i głęboką depresją trwającą 3 minuty, kiedy nie mogłam złożyć poprawnie zdania. Ogólnie dostaliśmy 24 zagadnienia jak każda grupa, tylko, że inni wybierali sobie po 3-4 i z tego mieli pytania, a my musieliśmy mieć wszystko. Z jednej strony czuję dumę, że zdałam, a z drugiej miałam żal, że tyle tego było. Pytanie do prac od promotora, od recenzenta i to jedno z 24. Poszłam pierwsza, dwie piątki dostałam więc fajnie było 🙂 Ważne, że zdane! Gratulacje i udanych wakacji teraz! ;D U mnie przed obroną promotor powtarzał, że ocena na dyplomie to średnia ważona ze wszystkich ocen w trakcie studiów, ocen z recenzji i oceny z obrony. Więc jeśli ktoś dotarł aż do tego momentu, to już nie ma innego wyjścia jak zdać 🙂 Poza tym miałam przygodę ze zmianą promotora dla całej grupy, przyszedł Pan, który na początku nas przerażał. Jednak okazał się świetnym człowiekiem, u którego chętnie napisałabym kolejną pracę 🙂 Bardzo wielu osobom pomogło to, że Pan po każdego z nas wyszedł z sali osobiście. Mnie przywitał tekstem „Karolka, dwa głębokie wdechy i idziemy to zdać :)”. Także nie zawsze obrona jest czymś strasznym, ale to fakt, że zależy na jaką komisję się trafi. Fajnie, że tak rozluźniał atmosferę! Czyli z góry zakładał, że musisz zdać, więc widać, że obrona to już formalność i przypieczętowanie całości studiów. 🙂 Też jestem po obronie. Jak tak czytam komentarze to nie wiem, czy miałam fajniej czy gorzej – ale na pewno inaczej. Nie dostałam żadnych zagadnień, pytań, nikt nam nawet nie powiedział jak to wygląda. Pracę mi się na początku pisało dobrze, później to już była raczej gonitwa za terminami. Stresowałam się obroną co niemiara, jak się okazało zupełnie bezpodstawnie. Trzy pytania, dwa odnośnie tematu pracy od pani promotor i jedno pytanie od recenzenta, w temacie około pracy. Niecałe dziesięć minut i po sprawie. Na przyszłość będę wiedziała, że nei ma się czym denerwować 🙂 Fajnie, że koniec końców i u Ciebie skończyło się to pozytywnie! 😉 Życzę powodzenia na następnej obronie! Gdzie kupiłaś szklankę ze zdjęcia? 🙂 Hej Klaudio, zdjęcie pochodzi z darmowego zbioru zdjęć, więc akurat nie ja je zrobiłam. 🙂 Dodaj komentarz
Jeżeli czytasz ten wpis to najprawdopodobniej znalazłeś się w ciężkiej sytuacji. Pozostał Ci jeden dzień, a Ty nie miałeś czasu, ochoty lub siły, by przygotować się do egzaminu. Możesz spróbować wymienionych przeze mnie sposobów na naukę „dzień przed”, ale musisz pamiętać, że to nie jest złoty środek na każdą sesję! Doprowadzanie do tak stresowej sytuacji nie wpływa dobrze na organizm. Nauka na ostatnią chwilę to duży stres i wysiłek. Nim się na to zdecydujesz zastanów się, czy warto. Taka sytuacja powinna się zdarzyć raz może dwa razy przez całe Twoje studia. Nie mogę też obiecać Ci, że dzięki poniższym krokom na pewno uda Ci się zaliczyć egzamin. Nic nie zastąpi systematycznej, spokojnej nauki i regularnego powtarzania. Długo zastanawiałam się nad tym, czy publikować ten wpis, by nie szerzyć opinii, że uczenie się na ostatnią chwilę jest dobre. Nie, nie jest. Sami jednak wiecie, co jest dla Was najlepsze w tym momencie, a co nie. Sami decydujecie, czy chcecie spiąć pośladki i zdać najbliższy egzamin w 1. terminie, czy może lepiej poczekać na poprawkę i spokojnie się do niej przygotować. Sama zresztą byłam już w takiej sytuacji. Niby próbowałam się uczyć, ale jakoś nie potrafiłam się skupić. Po 3 dniach miałam ogólny obraz moich notatek w głowie. Trochę mało. Mniej więcej ogarniałam temat. Dzień przed egzaminem postanowiłam zebrać się w sobie i opanować cały materiał i udało się. 🙂 Ten poradnik to idealnie rozłożony plan nauki. Starałam się go ułożyć tak, by wszystkie codzienne czynności ograniczyć do minimum. To będzie ciężki dzień, ale możesz dużo zdziałać. Tego jednego dnia trzymaj dyscyplinę jak nigdy. Jak w jeden dzień przygotować się do egzaminu. 1. Połóż się wcześnie spać i następnego dnia również wstań wcześnie. Mówiąc wcześnie wstań, mam na myśli coś około godziny 6:00. Wiem, że dla jednych może to być całkiem normalna pora, dla innych – katorga. Jest to jednak podstawowy krok do sukcesu. Gdy to Ci się uda masz dużo większe szanse na to, że uda Ci się przygotować do egzaminu. 2. Jak najszybciej zasiądź do nauki. W takie dni zaczynam uczyć się jeszcze przed śniadaniem. Jak tylko się oporządzisz, złap za notatki. Jeżeli wcześniej w ogóle ich nie przeglądałeś, to zrób to teraz. Stwórz w swojej głowie ogólny zarys tematu. Przejrzyj nagłówki, podkreślenia/pogrubienia. Poświęć na to około pół godziny, a potem zjedz śniadanie. To będzie Twoja pierwsza przerwa. W moim przypadku nauka zaraz po przebudzeniu sprawia, że jestem z siebie zadowolona i zmotywowana na resztę dnia. Myślę sobie „Kurczę, uczyłaś się już o 6:30 musisz to zdać!”. Po za tym mój mózg pracuje wtedy na najwyższych obrotach. Serio, z moich obserwacji wynika, że już 2 godziny po przebudzeniu nie zapamiętuję tak dobrze, jak zaraz po nim. Ciekawa jestem, czy inni też tak mają? 3. Po śniadaniu wróć do nauki. Nie masz za wiele czasu, więc nie jesteś w stanie nauczyć się wszystkiego. Dopiero, gdy zbudujesz ogólną wiedzę (wiesz, taką na 3) możesz zgłębiać szczegóły. Czyli przykładowo jeżeli masz nauczyć się jakiejś definicji, to nie ucz się na razie przykładów. Rysuj szybkie mapy myśli. Nie wysilaj się, żeby były nie wiadomo jak piękne. 4. Najważniejsze! Rób przerwy. Jeżeli postanowisz uczyć się cały dzień i nie odejdziesz od biurka przez 3 godziny to gwarantuję Ci, że to się nie uda. Rób przerwy (link do artykułu o tym, jak robić przerwy, żeby wyciągnąć z nich jak najwięcej się da), nawet co pół godziny wstań na pięć minut rozruszać kości. Najwięcej zapamiętujemy przez pierwsze i ostatnie 15 minut wykładu podobnie jest z nauką. Po 3 takich turach przerwa powinna trwać 15-20 minut. W tym czasie możesz zaparzyć sobie herbatę ewentualnie kawę, chociaż lepiej to pierwsze. Teina uwalnia się przez wiele godzin, kofeina działa szybko i krótko. 5. Nie doprowadzaj się do skrajnych stanów. Żadnych energetyków. Nie dość, że to niezdrowe, a dla zestresowanych nawet niebezpieczne, to mało skuteczne. Bo co Ci po 2 godzinnym stanie pobudzenia, skoro czeka Cię po tym kilka godzin zmęczenia? Energię najlepiej czerpać z pożywienia i wspomnianej wyżej herbaty. 6. Zapomnij o istnieniu portali społecznościowych i wszystkich stron rozrywkowych. Wydaje mi się to oczywiste, ale napiszę. Jeżeli to możliwe zapomnij o istnieniu internetu. Chyba, że potrzebujesz go do nauki, wtedy istnieją dla Ciebie tylko strony poświęcone danemu zagadnieniu. Dlaczego taki szlaban się sprawdza? Decyzja o kompletnym odcięciu się od rozpraszaczy to decyzja o kompletnym odcięciu się. Jeżeli postanowisz zrobić sobie 5 minutową przerwę na fejsie, to najprawdopodobniej stracisz rachubę czasu i ockniesz się za pół godziny. 😉 Wycisz dźwięki i wibrację w telefonie i trzymaj go daleko od siebie. Na pewno nie może leżeć na biurku, bo będziesz po niego często sięgać. A na koniec… na moim Instagramie znajdziesz codzienie motywację do nauki! Obserwuj mnie więc tam! 33 odpowiedzi Skąd ja to znam! Niestety czasem bywa i tak, że na coś trzeba się szybko nauczyć i to nie dlatego, że się przez tydzień obijałam tylko uczyłam na coś innego. Superowe rady. Dla mnie największy problem to oczywiście media społecznościowe…… Jak mogę się uczyć bez komputera to w ogóle go nie włączam żeby mnie nie rozpraszał 🙂 W tym tygodniu zdarzyło mi się zacząć uczyć się do egzaminu 10h przed egzaminem, czyli o północy i nie polecam. Jeszcze nie wiem co z tego wyszło, ale przedmiot był humanistyczny i z materiału z którym jestem w miarę obyta, więc mam nadzieję, że nie będę musiała podchodzić do tego drugi raz 🙂 Pamiętasz zdesperowaną dziewczynę, która pytała się jak w tydzień ogarnąć chemię na egzamin? Zdała na cztery 🙂 Dziękuję 🙂 Aaajć! <3 Super, super, super! Bardzo się cieszę i jestem dumna! <3 Tak dalej! Buziaki! A z egzaminami czekamy na zaliczenie reszty grypy wszystkich ćwiczeń. Więc poczekamy 🙂 Mam dużo czasu na rozplanowanie zajęć 🙂 Ja się pytam jak zdać matmę w dwa dni ?:D Pomocy 😀 Nie mogę się nawet zabrać za to! Jak wkuć tyle definicji na raz? U mnie na studiach ciężko było przygotować się do egzaminu w 1 dzień. Oczywiście bywały łatwiejsze przedmioty, ale większość to była literatura, gdzie musiałam przeczytać np. 80 pozycji lektur plus 2 razy tyle opracowań. Nawet czytanie streszczeń zajmowało mega dużo czasu. Zgodzę się, że podczas nauki wytężonej trzeba sobie robić przerwy 😉 Jasne, że nie na wszystkich studiach to przejdzie. 🙂 Ale chyba nie czytaliście tych 80 książek tak na serio, prawda? 🙂 Świetny wpis. Niestety nauka dzień przed jest nie dla mnie, bo mam straszne problemy z koncentracją, ale i tak bardzo przyjemnie mi się czytało. 🙂 To chyba zależy głównie od przedmiotu. Dużo razy się tak uczyłam 'dzień przed’ całego semestru i na pewno zdecydowana większość poszła dobrze. Zdarzyło mi się nawet zacząć uczyć fizyki na egzamin 3 godzin przed (bo wcześniej były inne zaliczenia i no jakoś tak wyszło ;p) i też zdałam 😀 Dla osób, które nie są przyzwyczajone do odkładania rzeczy na później nie polecam, mi po prostu szybciej to idzie jak mam mniej czasu. Jak mam tydzień to sobie niby planuję, że się będę uczyć po ileśtam stron dziennie ale… nie wiem czy mi to wyszło poza tymi dwoma poprawkami, które już MUSIAŁAM zdać (to też dobra motywacja :D). U mnie na uczelni są 3 terminy więc ten pierwszy zawsze jest taki – „e tam przecież są jeszcze dwa terminy jeśli tego nie zdam”. Ale wpis dobry – stosowałam większość z tych sztuczek 😉 I dzięki za przekonanie mnie do map myśli w bluesletterze – faktycznie fajna sprawa 😉 Cieszę się, że się przekonałaś! 🙂 Fajnie, że tak szybko się uczysz, może dzięki mapom będzie jeszcze lepiej. 🙂 Jeżeli chodzi o planowanie nauki, to może bardziej motywujące będzie też określenie czasu, w którym musisz to zrobić. Czasem zakłada się przerobienie 15 kartek, ma się na to cały dzień i zrobi się 6. A jak się wie, że godzin są 3 to człowiek się potrafi spiąć. 🙂 Próbowałam uczyć się np. 45 minut a potem przerwa, ale to i tak się kończyło na takim niby uczeniu, niby myśleniu o farbie na ścianie i przerzucaniu tych kartek z nadzieją na szybszą przerwę :p ale odkryłam, że dobrze mi się z kimś uczy. Nawet jeśli próbujesz nauczyć tą drugą osobę to dużo zapamiętujesz sama 🙂 Tak! To chyba najlepszy sposób uczenia się! 🙂 Zdarzało mi się, ale na własne życzenie. Ze zdawalnością bywało różnie. Głównie były to przedmioty, które zupełnie mnie nie interesowały. W takich przypadkach bez względu na czas człowiek ma problem z nauką. W sumie u mnie to też były przedmioty, które mnie nie interesowały. Już rozumiem, dlaczego je olałam. ;p Ja tak mam zdecydanie za często 😀 Na politechnice, gdzie dużo przedmiotów opiera się nie tylko na teorii, wzorach to też na ilości przeliczonych zadań to nie przejdzie. + Każdy ma inny sposób na naukę, ja jestem typową sową, w nocy zrobię 5 razy wiecej, moze dlatego, że cisza? Pozdrawiam z nad zadanek z matmy, trzymajcie kciuki! 🙂 Trzymamy i pozdrawiamy! 😉 Jeśli chodzi o egzaminy, gdzie trzeba było opanować dane zagadnienia to nauka dzień przed była najbardziej efektywna. Potrafiłam zabierać się do nauki kilka dni wcześniej, ale kończyło się przerzucaniem kartek. Zazwyczaj na dwa dni przed egzaminem robiłam nowe notatki + mapy myśli. Za naukę zabierałam się na drugi dzień i uczyłam się do 3 w nocy, a nawet 4. Brałam prysznic kładłam się spać i rano na egzamin. W drodze na uczelnię przerzucałam notatki. Miałam także egzaminy bardzo trudne, gdzie bez systematycznej nauki przez cały semestr nie było mowy o zdaniu. Powiem szczerze, że brakuje mi sesji. To była dla mnie pozytywna adrenalina. To prawda, sama kiedyś robiłam wyzwanie z systematyczną nauką i nie zawsze jest ona najlepszym rozwiązaniem. Może się zdarzyć, że poświęcimy przez systematyczną naukę więcej czasu niż gdybyśmy uczyli się później. Ja osobiście nie uczę się do 3 czy 4 w nocy, bo po prostu nie dałabym rady no i też siedzi jednak z tyłu głowy, że to niezdrowe. Ale faktycznie uczenie się na ostatnią chwilę ma też swoje zalety. 🙂 Co do nauki, najczęściej przed wielkim kolosem robię sobie ściągi – z których btw później nie korzystam 😀 Ale skompresowanie danego zagadnienia w kilku myślnikach i przeczytanie tego kilka razy pomaga mi uporządkować wiedzę 🙂 Przeczytałem pobieżnie, na pewno do tego wrócę. Moja praca polega na ciągłej nauce. ja skolei nastawiam sobie w telefonie budzik +/- co godzinę – jeden wykład na godzinę wchłaniam dostarczając cukier,przerwy z ruchem i kawę. Działa krótko dystansowo, ale działa i część przedmiotów na więcej i tak nie jest warta 😀 Każdy ma swój sposób. 🙂 Ja po kawie i cukrze pewnie czułabym się ospała, ale ja to w ogóle wrażliwe dziecię jestem. ;p Niestety u mnie takie maratony zdarzają się przy każdej sesji. Jestem słabo zorganizowaną osobą i sama skazuję się na wielki stres podczas nauki do egzaminów. Co do ściąg – robię je zawsze, ale NIGDY z nich nie korzystam. Traktuję je raczej jako powtórkę materiału. Pisząc lepiej zapamiętuję 🙂 Fajny artykuł. Właśnie jestwm w takiej sytuacji. Jutro mam egzamin w pracy… Wlasnie wylaczam neta ☺ I jak poszedł? 🙂 W kuluarach mówi się, że dobrze wypadłem, ale czy to wystarczy, aby dostać wymarzone stanowisko? Dziś zostaną ogłoszone wyniki, więc się okaże. Metoda, którą opisałaś jest skuteczna. Ma jedną zasadniczą zaletę. Ucząc się ostatniej chwili jesteśmy bardziej zmobilizowani i zdeterminowani w nauce. No i ma jedną zasadniczą wadę. Ucząc się w ten sposób nie jesteśmy w stanie wgryźć się w szczegóły. Bardzo dziękuję za ten artykuł. Mi pomógł. Bardzo mi miło i jednocześnie bardzo się cieszę. Trzymam kciuki za dalsze Twoje poczynania. :):) Dodaj komentarz
jak nauczyc sie na sprawdzian w jeden dzien